Weekendy w rodzinnym domu na wsi zawsze mijają tak szybko. Ledwie zdążę się przywitać, coś ugotować, upiec, pobawić się z psami i zaraz trzeba wracać.
Potrawy, które wtedy przygotowuję są mega proste, nie wymagają długiego stania przy kuchni bo choć uwielbiam gotować, to akurat w domu szkoda mi na to czasu. W tym tygodniu na sobotnią kolację zrobiłam, sądząc po ilości wyświetleń - również Wasz ulubiony, toskański krem pomidorowy, a na deser brownie Anny Starmach, którego przygotowanie zajmuje 5 min plus pieczenie.
Potrawy, które wtedy przygotowuję są mega proste, nie wymagają długiego stania przy kuchni bo choć uwielbiam gotować, to akurat w domu szkoda mi na to czasu. W tym tygodniu na sobotnią kolację zrobiłam, sądząc po ilości wyświetleń - również Wasz ulubiony, toskański krem pomidorowy, a na deser brownie Anny Starmach, którego przygotowanie zajmuje 5 min plus pieczenie.
Z drugiej strony nie wyobrażam już sobie żyć na wsi na stałe, bynajmniej jeszcze nie teraz, kiedy mam w sobie tyle energii, chcę jeszcze tyle przeżyć i zobaczyć. A stąd, z Warszawy jakoś wszędzie bliżej, szybciej... Też tak macie?:)
Dziś przepis na jeden z wielu sosów, których absolutnie nigdy nie kupuję gotowych, tylko zawsze przygotowuję sama. Ten sos w najprostszej, podstawowej wersji robi się tylko z jogurtu greckiego i czosnku. Ja dodaję zawsze trochę majonezu oraz rzadki jogurt naturalny żeby sos nie wyszedł bardzo gęsty. Szczypta ziół prowansalskich nadaje mu fajnego aromatu. Mój sos czosnkowy!:)










