środa, 26 listopada 2014

"Jadłonomia" Marty Dymek

Z Martą Dymek, autorką "Jadłonomii" czyli najpopularniejszego polskiego bloga o kuchni wegańskiej oraz książki o tym samym tytule - mamy wiele wspólnego. Obie jesteśmy młode, piękne i kochamy gotować. Różni nas jedno. To Marta wydała taką książką, jaką ja zawsze chciałam wydać. 


poniedziałek, 24 listopada 2014

Spaghetti z rukolą, łososiem i orzechami

Lubicie pasty? My z Danielem uwielbiamy. Ostatnio mamy niewiele czasu dlatego najczęściej robimy makarony z sosem pomidorowym, który przygotowuję w kilka minut na bazie mojego rewelacyjnego przecieru pomidorowego. Podgrzewam go na patelni z podduszoną cebulką i czosnkiem, dodaję do niego to co mamy w lodówce, a czasem, poza ziołami, nic już nie dodaję i wcinamy go na zdrowie z makaronem pełnoziarnistym. W następnym roku przerobię 100 kg pomidorów, mówię zupełnie poważnie, bo to mój faworyt w domowej spiżarni - zdrowy, lekki, niskokaloryczny i przepyszny. Znalazłam już dla niego kilkanaście zastosowań i znalazłabym kolejnych kilka, ale niestety przecier powoli się kończy:(    

Dlatego dziś mam dla Was przepis na inny, równie lubiany przez nas makaron - z sosem śmietanowym. Trochę bardziej tuczący, trochę cięższy, ale jesienią ochota na takie małe grzeszki przychodzi zdecydowanie częściej. Do sosu śmietanowego dodajemy często boczek (wypas!), ser pleśniowy (mega wypas!) i szpinak. Robimy go też w wersji z kurczakiem i pieczarkami. 
A dziś proponuję Wam ten sos w połączeniu z rukolą i wędzonym łososiem, lekko pachnący czosnkiem, z ciągnącym parmezanem i chrupiącymi orzechami włoskimi. Czujecie to? Nie? To szybko zróbcie to danie, jego przygotowanie zajmuje nie więcej niż kwadrans, będziecie zachwyceni, obiecuję!


wtorek, 18 listopada 2014

Koktajl z jarmużu i kiwi

Po koktajlu szpinakowym z bananem mam dla Was równie szybki w przygotowaniu, równie pyszny i równie zdrowy koktajl z jarmużu. Od szpinakowego różni go właściwie jedno - jest jeszcze bardziej zielony. Soczyście zielony!

O tej porze roku mój organizm domaga się sycących posiłków i gorących napojów. Ale nie zapominam też o dbaniu o swoje zdrowie i odporność. Nie chcę spędzić nadchodzącego urlopu z gorączką i zakatarzonym nosem. Dlatego przynajmniej raz dziennie staram się taki koktajl wypić. I Wam też to radzę:)


środa, 12 listopada 2014

Dyniowy sernik na zimno na spodzie cynamonowo-imbirowym

Po ostatniej wpadce z ciastem dyniowym, które okrzyknęłam najbardziej spektakularnym zakalcem świata, ja i mój piekarnik stwierdziliśmy, że musimy od siebie odpocząć. Jednak mój zapał do eksperymentowania z dynią nie ostygł i tym razem postanowiłam wykorzystać dyniowe puree jako dodatek do sernika. Sernika na zimno ma się rozumieć.

Pyszny, lekki i puszysty sernik, na genialnym spodzie o wyraźnym smaku imbiru i cynamonu (te dwie przyprawy świetnie podkreślają smak dyni), z galaretką pomarańczową przygotowaną ze świeżo wyciśniętego pomarańczowego soku, z pewnością stanie się Waszym ulubionym jesiennym deserem. Dajcie mu szansę, tym bardziej, że jego przygotowanie jest banalnie proste. Polecam mocno!

Ten przepis bierze udział w konkursie, w którym do wygrania się książki Doroty Świątkowskiej, autorki bloga Moje Wypieki. Pod tym linkiem możecie je zobaczyć.
Do napisania!:)
 

Na II śniadanie: Batoniki marchewkowe z bakaliami

Domowe granole, mieszanki muesli i sezonowe owsianki - pomysłów na zdrowe śniadania mam bez liku. Jednak drugie śniadania to już trochę inna bajka. Wprawdzie też powinny być zdrowe, pożywne i energetyczne, ale równie ważne jest to, żeby szybko i wygodnie zabrać je ze sobą do pracy czy szkoły. Pewnie, że najłatwiej jest kupić owocowy jogurt, który dosłodzono 8 łyżkami cukru na mały kubeczek, ale obiecuję Wam, że moja dzisiejsza propozycja będzie lepsza bo o niebo zdrowsza i jeszcze szybsza. Tak, tak, to możliwe!

Batoniki marchewkowe z mnóstwem bakalii, oblane gorzką czekoladą, przygotowuje się błyskawicznie. Najlepiej upiec je w niedzielny wieczór, zamknąć w szczelnym pojemniku, włożyć do lodówki i codziennie przed wyjściem do pracy wrzucać do torebki jeden lub dwa, żeby mieć pod ręką zdrową przekąskę, kiedy przyjdzie czas na drugie śniadanie.

Ok, to zobaczmy, co te niepozorne batoniki w sobie mają.

Marchewka - chroni wzrok, obniża poziom cholesterolu, zapobiega chorobom serca i nowotworom. A czy wiecie, że marchew to jedno z niewielu warzyw, których nadmiar w naszej diecie nie ma negatywnego wpływu na nasz organizm?
Orzechy - wzmacniają włosy, paznokcie, pomagają dbać o talię bo regulują metabolizm, pozytywnie wpływają na pamięć i koncentrację.
Gorzka czekolada - pobudza mózg do pracy, zapobiega miażdżycy, wzmacnia serce i filtruje nerki.
Suszone morele - regulują ciśnienie i opóźniają starzenie, a suszione śliwki regulują trawienie.
Cynamon - ma właściwości bakteribójcze czyli ustrzeże nas przed przeziębieniem, oraz pobudzi nasz metabolizm do szybszej pracy. 

Tej dobroci w moich batonikach jest prawie 5 szklanek. A cukru - tylko 1/3 szklanki. I nie musicie się obawiać, że to co naprawdę zdrowe, zwykle jest niesmaczne. Moje batoniki marchewkowe z bakaliami są naprawdę p y s z n e!:)

Innych pomsyłów na zdrowe słodkości szukajcie na moim blogu, a jeśli w ogóle lubicie piec, to mnóstwo inspiracji znajdziecie pod tym linkiem - przeniesie Was on na bloga Doroty (strona z jej książkami), który jest również dla mnie skarbnicą inspiracji i wiedzy o wypiekach. Dorota to sprawdzona marka, nie zawiodłam się jeszcze na żadnym z jej przepisów, polecam mocno! 



poniedziałek, 10 listopada 2014

Najbardziej spektakularny zakalec świata!

To będzie hit! - myślałam o mojej nowej, autorskiej recepturze na ciasto dyniowe, które chciałam przygotować specjalnie na durszlakowy konkurs z książkami "Moje wypieki" (link do książek TUTAJ). Żadnych oczywistych dodatków w postaci cynamonu, imbiru, czy gałki - to miało być najdelikatniejsze i najsmaczniejsze ciasto dyniowe na świecie. Słodkawy smak puree z dyni, przygotowanego dzień wcześniej, według mojej kulinarnej wyobraźni powinny dopełniać jedynie skórka pomarańczowa i odrobina soku wyciśniętego z tego owocu. 
Ciasto miało być tylko lekko wilgotne, bo po wystudzeniu planowałam przełożyć je genialną masą pomarańczową, którą wymyśliłam niedawno - leciutką, pyszną, bez masła i bez ucierania. 

Zabrałam się za robotę a oczami wyobraźni już widziałam siebie przeglądającą książki pani Doroty Świątkowskiej i planującą kolejne wypieki... 
Ubiłam co trzeba, przesiałam też nieco, wymieszałam wszystko niezbyt dokładnie bo wiadomo, że wtedy ryzyko zakalca jest najmniejsze, i wstawiłam ciasto do piekarnika. 
Ale nie zapomniałam o nim, tylko co chwila zaglądałam przez szybkę, pytałam, czy mu dobrze, czy nie za gorąco. A ono w ciszy rosło wypełniając cały dom zapachem pomarańczy i masła. 

Po godzinie wyjęłam ciasto z piekarnika, jednak zanim doniosłam je na kuchenny blat - co zajmuje średnio 4 sekundy - opadło na moich oczach. Jeszcze miałam nadzieję, że jednak w środku będzie choć trochę wyrośnięte, dlatego pozwoliłam mu wystygnąć i dopiero wtedy odkroiłam kawałek. 
Cóż...moja rewelacyjna masa pomarańczowa okazała się być niepotrzebna bo ciasto wewnątrz wyglądało, jakby ktoś już je masą przełożył. Mało tego - całe wyglądało jak jedna, wielka, wilgotna masa. 
Różne zakalce w życiu widziałam, różne sama upiekłam, ale ten był najbardziej spektakularnym zakalcem świata! 

Hmmm, nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam ten zakalec dla najbardziej niechcianych gości. Obiecuję, że nie będą zachwyceni!:)

I teraz mi powiedzcie, komu tak naprawdę przydadzą się książki Pani Doroty? ;)

Get In Touch